Bukareszt! 5 rzeczy, które musisz zrobić!

Długo zbierałam się za napisanie tego posta, a dokładnie od września bo właśnie wtedy  świętowałam moje urodziny w stolicy Rumunii- Bukareszcie. Dlaczego własnie tam?

Przede wszystkim szukałam dosyć taniej opcji na weekend a bilety lotnicze udało mi się kupić za około 300 zł w dwie strony, dodatkowo w Rumunii nie ma euro a ceny są bardzo zbliżone do polskich czasami trochę  mniejsze. Połączenie lotnicze pasowało mi też idealnie na weekend, przylecieliśmy w piątek koło 15 a wylatywaliśmy w niedzielę po południu – miasto jest idealne na krótki weekend. Z lotniska dojechaliśmy taksówką  do hotelu (około 50 zł) a resztę weekendu chodziliśmy pieszo- miasto nie jest duże, wszędzie można dojść.

Miasto to jest pełne kontrastów. Dla wielu brzydkie, dla mnie przepiękne w swojej brzydocie. Znajdziecie tu wspaniałą architekturę, lecz często w opłakanym stanie. Tutaj nowoczesność miesza się z historią, stare z nowym. Miasto tętni życiem, pełne jest wspaniałych knajp, restauracji, kawiarni -był to też jeden z powodów, dla którego chciałam je odwiedzić. Wieczorem młodzi ludzie wychodzą na ulicę i jest to jedno z najbardziej imprezowych miast w Europie jakie widziałam.

Przedstawiam Wam moje Top 5 rzeczy, które musicie zrobić w Bukareszcie!

1.Odwiedzić pasaż  Pasajul Villacrosse (w nocy!)

Pasajul Villacrosse zwany jest potocznie pasażem z  żółtym daszkiem. My trafiliśmy na niego przypadkiem, jednej z nocy spędzonych w tym mieście a rano ciężko nam było odtworzyć jego lokalizację (wejścia są z dwóch stron, w dodatku bardzo niepozorne i łatwo je po prostu przegapić). Kiedy tu  trafiliśmy naszym oczom ukazała się prawdziwa magia. Pasaż składa się z kilku niezwykle wąskich uliczek, pełnych  knajp i knajpeczek , pomiędzy którymi trzeba się przeciskać. Każdy pali tu sheeshę, jest masa ludzi i naprawdę niezwykły klimat.  A to wszystko w otoczeniu  wspaniałej architektury, która robi taki efekt wow!  Pasaż jest bardzo wysoki, pełen kolumn, zdobień  w takim greckim, antycznym stylu.  W ciągu dnia nie macie czego tu szukać, ale spędzając noc w Bukareszcie nie możecie ominąć tego miejsca!

2. Odwiedzić restaurację  Caru’ cu Bere!

Punkt obowiązkowy! To chyba największa restauracja w jakiej w ogóle byłam. Jest też największą i najbardziej obleganą restauracją w Bukareszcie, oprócz  olbrzymich wnętrz ma też równie  duży ogród. Polecam zrobić wcześniej rezerwację. Ma piękne, charakterystyczne wnętrze,  pełne pięknych witraży. Co najlepsze  wieczorami są tu prawdziwe tańce jakich jeszcze nigdy nigdzie indziej nie widziałam. Profesjonalni tancerze dają popis  na samym środku i jest to całkowicie hipnotyzujące, następnie zapraszają gości na parkiet. Coś niesamowitego.  W dodatku mają tu bardzo dobre jedzenie, najlepsze na jakie trafiłam w Bukareszcie, dużo lokalnych specjałów i wina w przystępnych cenach.

3. Zjeść małamygę i   papanasi!

To dwa rumuńskie specjały, które zasmakowały mi najbardziej i najbardziej kojarzą mi się z tutejszą kuchnią. Moim zdaniem musicie ich spróbować będąc w Bukareszcie.  Małamyga to  bardzo prosta lecz bardzo smaczna potrawa.  A dokładnie  przyrządzana z mąki kukurydzianej i podawana z kwaśną śmietaną czasami też (jak na zdjęciu) z bryndzą. Papanasi to nic innego jak pączki, ale podane zupełnie inaczej niż w Polsce. Serwowane są ze śmietaną  i konfiturami i smakują obłędnie!

4. Wypić drinka w  Dianei 4

Niesamowite miejsce, w którego wystroju jestem zakochana po uszy!  Zlokalizowane w starym domu/kamienicy  miesza nowe ze starym. Co za klimat!  Oprócz niezwykłych wnętrz na gości czeka równie klimatyczny ogródek. W menu też jedzenie, ale ja akurat testowałam bardzo ciekawą kartę drinków, znajdziecie tu też piwa rzemieślnicze.

zdjęcie Dianei 4
zdjęcie Dianei 4

5. Podziwiać tutejszą architekturę!

Na pewno dla części z Was Bukareszt może okazać się po prostu brzydki. Dla mnie przez tą brzydotę to jedno z najładniejszych miast jakie widziałam. Tutejsza architektura choć w opłakanym stanie jest wyjątkowa i sprawia, że całe miasto ma swój niezwykły klimat, w którym jestem zakochana. Znajdziecie tu wiele perełek architektonicznych. Cudownie miesza się też stare z nowym, w opuszczonych budynkach powstają hipsterkie knajpy, które biją na głowę większość tych ociekających nowością miejsc w Warszawie. Idźcie na spacer gdzieś przed siebie i podziwiajcie!

wejście do naszego hotelu 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 − 13 =